Świecie. Wioska jakich wiele… te trasę mieliśmy na sobotę, trochę jako zapchajdziura. Ponieważ dziś rano świeciło słońce, wybraliśmy płaską trasę. 15 minut od Świeradowa. Chodzi nam po głowie plan, by w połowie maja tu wrócić z rowerami na weekend, więc okolice Świecia spenetrujemy pod kątem takich tras. Parkujemy przy starym kościele i w drogę na zachód. Mmmm zaczyna się magia, krajobraz bardzo przypominający Kaczawę - pagórki, pola, lasy. Nikogo i niczego dookoła. Olbrzymie łąki niezabudowane, uwielbiam to. Wchodzimy na teren Bukowego Lasu, tak to jest opisane na mapy.cz, wieje, jest zimno, nad Izerami piętrzą się chmury. Jest wspaniale. Nie ma złej pogody, jest zły nastrój. Ale to co później doświadczymy… las jak las, ale po stronie czeskiej jest zieleńszy. Dziś na to znalazłem kolejny dowód. Póki co - cudowne nieodkryte miejsce to okolice Granicznego Wierchu. Bardzo wyraźnie zaznaczony pas graniczny, jakby od lat tu nic nie robiono. Nawet polska i czeska ścieżka nie są połączone. Po czeskiej stronie znajduję niezwykłe okazy do makro. Dodatkowo znajdujemy duże prawdziwki, ale zgniłe. Nikt tu nie chodzi, prawdziwa perła. Wiem co piszę, bo w wielu lasach już byłem. Idziemy po stronie czeskiej, żadnych śladów wycinki drzew, mało tego - jest remont ścieżki leśnej, utwardzają drogę, robią małe mostki z kamieni, trochę przypominające te w okolicach Chatki Górzystów. Zaczyna padać deszcz, patrzymy na mapę, nieco skracamy trasę. Idziemy wzdłuż wielki łąk albo pastwisk. Skręcamy w lewo w drogę rowerową. Prosta równa asfaltowa droga rowerowa. Siadamy na ławeczce pod rozległym dębem. Idziemy w stronę granicy z Polską, przykry widok. Znowu muszę ponarzekać. Na granicy zapora z betonu, wielki korzeń leży na drodze. Po czeskiej stronie zadbana tabliczka informująca do jakiego miasta się wchodzi. Po polskiej… stary dziurawy szuter, chaszcze po lewej stronie, a tabliczka ledwo stoi popękana
Czemu tak jest? Ech…
Piękna trasa, wygląda mi na izerski klasyk. Na Kaczawie mamy taką trasę - Szubieniczna, Kwietniki. Po powrocie do auta jedziemy do Nowego Miasta na obiad, do „naszej” knajpki. Liczę na to, że jeszcze gęsina została. Kelnerka mówi, że są 3 sztuki… mistrzostwo świata. Hibernacja od 16.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz