było to w sobotę 25.04. Pojechaliśmy do wioski Nędza. Bywaliśmy tu wielokrotnie. Jak to w sobotę rano, wszędzie pełno, no bo czas na zakupy na weekend. Niechętnie patrzyłem na Łężczok, no bo tak - byliśmy tu kilka lat temu, przechodzone, znane, była wtedy co prawda zima, no ale czym może mnie zaskoczyć? ano zaskoczyło i to jak. Pierwsza część wycieczki rowerowej dość nudna, po wioskach. Jednak tutaj znalazłem inspirację na zimowe wypady. Jest wioska Pogrzebień, a tam wieża widokowa na rozlewisko czy żwirowisko Odry. Ale obok niej świetna tablica pokazująca wieże widokowe po polskiej i czeskiej stronie... Świetny powód, by objechać okoliczne wioski, w tym Opawę, Ostrawę i inne. Później był Racibórz. Dawno temu byliśmy z audioprzewodnikiem, zapamiętałem sobie kawiarnię, tam pojechaliśmy. Dobra przerwa. Samo miasto bardzo pozytywne, czyste, poukładane, miło się jechało. No i Rezerwat Łężczok... Drzewa, woda, ptaki, wielkie te drzewa, a to lubię. Warto było bardzo, do tego duży parking, którego nie było, gdy odkrywałem te tereny. Bardzo dobry trening przed tym, co nas czekało i się zmaterializowało - czyli majówka na Podlasiu, a o tym w następnych wpisach.