Obudził nas biały poranek, sypie śnieg. Mieliśmy zacny plan - pojechać busem na Rozdroże Izerskie i wrócić do mieszkania pieszo. Nic z tego, busy do Szklarskiej nie jeżdżą. Jedziemy tam autem. Na parkingu o dziwo 5 samochodów. Sypie solidnie, choć jest dość ciepło, plus 1, więc ciapa. Mimo to idziemy przed siebie, szukamy czegoś na makro i tak spędzamy czas. Przeraża nas rozmiar wycinki drzew, co jakieś 100 metrów sztuczna ścieżka w głąb lasu z wyraźnymi śladami ciężkiego sprzętu, tną na potęgę. Czy ktoś nad tym panuje? W lesie Dopadła mnie pani z banku, 10 minut pogadaliśmy, w sumie dobrze, że zadzwoniła. Zmotywowała mnie do działania. Hibernujemy się od 14 do 23, książki, Belfer, kawa i napoje. Co z piękny czas, namiastka emerytury.
Belfer III słabiutki, ale oglądamy. Książkowo wczytuje się w biografię Jezusa, jako drugą mam kryminał „Wrocławska Madonna”. Czekam na nowego Poirot do końca listopada, skończę w tym czasie powyższe pozycje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz