szmat czasu, dużo się dzieje. Jednak bloga uwielbiam prowadzić i finalnie opiszę, co porabialiśmy. Postanowiliśmy nieco pomieszkać, długi weekend sierpniowy spędziliśmy w domu, trochę padało. Niedziela zapowiadała się wybornie, spakowaliśmy rowery, tablet, obiektyw, jedziemy w Rudy. Nigdy nie zawodzą. Trochę je traktujemy jak zapchajdziurę, ale przyjemną. Wioska Łącza, moje ulubione miejsce, pewny parking i brak ludzi. Krótki objazd, trochę makro, wieczorem książki i golf - pierwsze playoffy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz