siedziałem do 0.30, by kupić bilety na pociąg w ciekawe miejsce. Pospaliśmy, śniadanie i w drogę. Czas poznać Poznań. No i jak? dojazd drogą R9. Luboń? o nie... nigdy. Tam wciąż obok nowych domów od deweloperów jeżdżą po piasku, brakło komuś na asfalt. Dalej, hmm dobrze, że jest droga rowerowa, ruch, hałas, korki... w 30 minut miałem tyle harmidru, jakiego nie miałem przez ostatnie 3 dni. No ale to jest duże miasto. Najpierw, wiadomo, upatrzona kawiarnia, a później... miejskie rowerowe wolne szlajanko. Tak będzie wyglądała emerytura, niech tak się stanie. Niespiesznie... kontempluję miejsca, które zwiedzamy. Rynek i okolice, bardzo ładne. Koziołki? dajcie spokój, niby pół Polskie tam się zleciało, by to obejrzeć. Ludzie tak zapatrzeni, że nie widzą, że im robię zdjęcia. Ale trzeba przyznać, że ładnie tam i już wylądowało to na planie zimowym. Warto. Jeździmy dalej uliczkami, dojechaliśmy do Ostrowa Szumskiego, ta sama nazwa co we Wrocławiu. Piękna katedra, nie mamy czasu, żeby zwiedzić, ale to zrobimy. Później Malta, objechaliśmy całość. Oj do Minnesoty temu daleko, trawa niezadbana, co chwila zakazy - a to pieszych, a to rowerów, nie tak to powinno wyglądać. Żar leje się z nieba. Obiad na Ostrowie... ta kaczka była nieziemska, jak wczorajsze dęby. Sporo remontów, to fajnie, miasto się zmienia. No i dworzec... a niech mnie, takiego czegoś nie widziałem chyba w życiu. Tak zakręconej architektury i takiego dziadostwa to nie ma chyba w Polsce. Jeśli Warszawa Centralna jest dla kogoś przerażająca, to zapraszam do Poznania na tę przestrzeń między peronem 5 a 10. Takie miasto, taka Starówka, a dworzec... z głębokiego PRLu. Wstyd. No dobra, ale to tylko fragmenty z 4 dni przecudownej wycieczki. Na papierze wyglądało to hmm słabo, Wrocław - Poznań, jakieś pola, jakieś wioski, łee... ale spojrzałem na to z innej strony, mimo zmęczenia włączyłem ciekawość świata i wszystko zaczęło inaczej wyglądać. Ten spokój, ta cisza, ta przyroda, ten czas, ludzie nawet byli bardzo mili, aż mi się nie chciało wierzyć. Do powtórzenia? pewnie tak, może nie idealnie w 4 dni, ale dęby, Warta, Poznań - koniecznie. Cudne znowu 4 dni, piękna wyprawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz