Miało być inaczej, czwartek po procesji wyjazd do Wrocławia i 4 dni przygody do Lublińca. No ale pogoda powiedziała inaczej, w piątek deszcze. Więc urlop skasowaliśmy, poszliśmy do pracy i wykorzystaliśmy końcówkę planu - nocleg w Oleśnie i pociąg z Lublińca. Znalazłem pociąg do Opola. Podróż marzenie. Jestem pod ogromnym wrażeniem, co się dzieje z intercity. Pociąg długi, bo do Świnoujścia. Wagon na rowery duży, komfortowy, odrestaurowany, wyciszony… żal wysiadać. Opole. Byliśmy wiele razy, ale pierwszy raz na dworcu. Czysto, ładnie, spokojnie… ładne to miasto. Kupujemy drożdżówki pod dworcem, pani cichutko mówi, że to wczorajsze, że po 3.50. Takie są najzdrowsze! Podjeżdżamy niemal pod rynek. Podobnie jak Białystok - miasto poukładane. Ale ta Polska się zmienia! Naprawdę, narzekałem tu na blogu na ten kraj, gdzie patologii nie brakuje, ale widzę w tym roku ogromną zmianę na plus. A może to ja się zmieniam? Ładne te Opole i wędruje to miasto na listę zimowych wypadów. Od centrum prowadzi nas droga rowerowa pod sam las - Bory Stobrawskie. Jaka przyjemność jazdy przez miasto! Szerokie drogi, a później te wioski, jak to w opolskim, czysto i schludnie, wszędzie drogi rowerowe. Co za piękne czasy. Ładne wioski, aż chce się przeprowadzić. No i wreszcie, Bory Stobrawskie, cudowne lasy. Zaczynamy od Studzionki, kapliczki z cudowną wodą. Później jedziemy na skrzyżowanie Jamborowy Dąb, owszem są tam 2 dęby, ale bez szału. Numerem jeden dzisiejszego etapu jest inne drzewo - pomnik przyrody - przy wiosce Zagwiździe. Niczym sekwoja w środku lasu. Jak układa, trasę przez las wypatruje na mapie pomników przyrody, sporo ich jest zaznaczonych na mapy.cz. Wówczas podjeżdżamy… ten dzisiejszy ma chyba z 500 lat, ogromny, równiutki, jak z podręcznika do biologii. Przepiękne drzewo. Ta wioska też wędruje na zimową listę. Kolejny piękny odcinek skrajem lasu polami i łąkami wiedzie od Zagwiździe do Starych Budkowic. Chce się kręcić. Dom, stodoła, długo długo nic, pola łąki i później znowu majaczy jakiś dom. Żadnych ludzi, nic. Coś cudownego. Tutaj już boli mnie gardło, dopada katar, wirus, przeziębienie, a może alergia. Nie wiem, ale opadam z sił. Na naszej trasie jest wioska Tuły. Byliśmy tu! Że dwa razy, pałac i ciekawy bardzo ładny kościół, ale zamknięty. Dobrze tu być. Znamy te miejsca, jeździliśmy tutaj dawno temu. Do Oleśna podjeżdżamy polami, jakże tu ładnie… Olesno. Byliśmy tu w 2019, mieszkamy w drugiej części miasta w nowym ośrodku. Ładnie tu i spokojnie, a na tym mi najbardziej zależy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz