spałem dobrze, choć mamy zawsze za ciepło i poduszka jest za wielka. Jednak dobrze się przewietrzyliśmy wczoraj, co pomogło w śnie. Rano zerkałem na telefon co się dzieje w Iranie, nic dobrego. Od razu myśli o naszej tegorocznej ekspedycji... nic kupionego, ale lotnisko w Dubaju mogło być nasza przesiadką... Pora pomyśleć o planie B i C. Akurat tak mam, że lubię mieć porządek w głowie i szybko przyszło odnalezienie alternatywnych miejsc. Pożyjemy zobaczymy. Nawet na Podlasie bym pojechał, bo cudnie tam. Śniadanie, pakowanie, co zawsze jest smutne i czas w drogę. Dziś chłodno i wieje. Nie to co wczoraj, kiedy wygrzewaliśmy się na słońcu i nawet zdążyłem się krótko zdrzemnąć w lesie. Wypatrzyliśmy rezerwat Buki Sudeckie, w którym chyba nie byliśmy. Chyba, bo przecież tu niemal wszędzie byliśmy. Kończą się ferie zimowe, ruch na drodze ogromny. Dzisiejsza trasa nie zachwyca, zastanawiam się, czy to jeszcze Pogórze Kaczawskie, czy już Góry Kaczawskie. Podeszliśmy na Józkową Górę, skąd roztacza się ładny widok, później Kamieniołom Brzozowy, ładny las, oznakowanie i Buki Sudeckie. Kaczawa w tych dniach jest surowa, czyli taka, jaką lubię najbardziej. Mimo że chodzę z 105mm f2.8 nie ma za wiele okazów na makro, za wcześnie. Buki też surowe. Wchodzimy na kozią górkę Czerwone Wzgórze i wracamy do auta. Jest zimno, wieje. Czas na obiad. Mamy upatrzoną fajną restaurację w Jaworze. Stamtąd już do domu.
Dobry wypad, odpocząłem po trudnym tygodniu, każdy jest trudny, tak to już jest. Baterie naładowane, na Kaczawie ładuję się na 200%.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz