wreszcie! ten tydzień był jednym z trudniejszych w mojej karierze. Tak wyszło... chciałem coś zrobić, podniosłem rękę no i nauczyłem się więcej niż chciałem. Ale wyszedłem na prostą i to cieszy. W piątek ze spokojnym sumieniem - jeśli w tych okolicznościach mogę jeszcze tak mówić - i naprawdę szeroko się uśmiechnąłem, jedziemy w Izery!!! jedno z moich ulubionych miejsc w Polsce. Konkurencją był Tleń, ale ciężko było się oprzeć magii izerskiej. Wywizeźliśmy chyba pół domu - kawa, kakao i inne rarytasy. Chcemy cudnie spędzić najbliższe 9 dni. Tak tak, 9 dni nicnierobienia. Nagrałem Poranną Mannę, więc podróż umila nam ta audycja. Jedzie się spokojnie i bez problemów. Zatrzymujemy się w Augustowie, ale tym dolnośląskim. Jeszcze złote liście, bezchmurne niebo, czego chcieć więcej? praktycznie dziś bez turystów. Łąki, las, zwierzyna... nic, tylko chłonąć. W tej ciszy do głowy przychodzą myśli o pracy, ciężko tego się wyzbyć. Wierzyć, ufać, robić swoje - to moja recepta. Ciekawy kontakt z polską rzeczywistością miałem pod zamkiem Świecie, żeby nie było za miło. Ładny zamek, zadbane otoczenie, podchodzę, robię zdjęcia. Jakaś kobieta mówi mi "dzień dobry". Opdowiedziałem. Za chwilę ponownie mówi mi to samo. Spojrzałem na nią, a ta na mnie gwałtownie krzyczy (aż się prosi tutaj mocniej opisać). Generalnie chodziło jej o to, że stoję na prywatnym terenie i jak chcę, musze zapłacić 15 złotych. Patrzę zdumiony, stoję na kostce brukowej jakieś 20 metrów od bramy zamku, przy drodze. Ona wskazuje na kamienie przy ulicy mówiąc, że to wystarczająca "zagrodzenie" i mam opuścić prywatny teren. Zrobiłem krok wstecz stając tuż za kamieniem. Później jeszcze wymieniliśmy "serdeczności" i poszliśmy sobie. Witaj w Polsce, ech... nie wróżę tej pani kariery w biznesie z takim nastaiwniem. Chwilę później na słonecznej polance rozkładamy "obóz", chyba nawet usnąłem na chwilę. Po drodze jeszcze weszlismy na skałki na górce Słupiec. Piekny widok na Pogórze Izerskie. W Świeradowie mamy duże mieszkanko, to już 4-ty raz, jak tu jesteśmy. Tu będziemy 9 dni się hibernować, każdy dzień po 16.00 książki, kawa, kakao, serial, film... żyć nie umierać. Mam nową nie nową Agatę Christie do czytania, tak więc oby nam się ładnie te dni ułożyły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz