Wczoraj, jak co roku - urlop, wspólne świętowanie. Uwielbiam jeździć do Rud Raciborskich, wzięliśmy rowery i w las. Makro grzyby, tym razem pierwszy raz z Nikonem 105mm f2.8, czyli makro na poważnie. Zjechaliśmy ponad 25km, pogoda była cudna, bezchmurne niebo, w lasach trochę grzybobiorców, ale znaleźliśmy zaciszne zakamarki. Ruszyliśmy z parkingu w Rudach, przy klasztorze. Koniecznie musimy tam wrócić z audioprzewodnikiem. Później obiad, w Cechowni... poprzeczka kulinarna w RPA została podniesiona bardzo wysoko, ale dorada w Cechowni doścignęła ten poziom, wybitna. Z pewnością tam wrócimy. Wieczorem obejrzeliśmy Gliniarzez z Beverly Hills 2, oj słabizna. Jak zawsze telefony od najbliższych, rozmowy, bardzo ważne i potrzebne. To był wspaniały dzień, a zdjęcia? niektóre wciskają w krzesło. Aż chce się iść na grzyby. Taki to był dzień w stylu emerytalnym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz