kończymy sezon praktycznie tam, gdzie
zaczęliśmy. Pojechaliśmy z nadzieją, że w końcu będzie grzybowe makro. I było! jadąc tam zobaczyliśmy wieżę widokową koło Izbicka. Wiadomo, miejsce poszło do poczekalni i długo nie musiało czekać. Odpoczęliśmy nieco od roweru, dużo chodzimy. Średnio co drugie popołudnie - marsz. Ale tym razem rower. Pięknie było, opolskie jest naprawdę ładne. Rezerwat Srebrne Źródła wygrał konkurs na miejsce wycieczki. Poezja. Grzyby, las, woda, po prostu piękna natura. Będziemy tam wracać. Sporo wielkich drzew jest tam do odkrycia. Później obowiązkowo Dylaki i rzeczka Libawa. A tam obok wielkie drzewo, ogromniaste. Nie ma go na mapie. Ile jest takich drzew? Przyznaję, że nieco byłem zmęczony tą trasą, ale nie możemy dopuścić do utraty formy. Obiad w Izbicku, odwiedziny u Rodziców, wrócili ze Świeradowa zadowoleni. Świeradów... mmm pięknie, tam moje marko umiejętności szlifowałem. Dziś sporo zdjęć zrobiłem 20mm, przypomniałem sobie, dlaczego to cudowny obiektyw.
Generalni roboty sporo, dzięki spacerom trzymamy się na siłach. Co piątek Paprocany i marsz dookoła jeziora po ciemku, a jak! Za chwilę znowu jedziemy. 40+ dni do wylotu, już nie mogę się doczekać. Plan zrobiony, ostatnie wstrzyknięcia, dodatki, kawiarnie i będzie można realizować. Remont opóźnia się o co najmniej 2 tygodnie, a my niemal wszystko mamy już kupione. Nie ma nudy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz