byliśmy na tej górce rok temu i bardzo nam się spodobało. W sumie z tych 3 Kaczaw w tym roku dopiero ta jest w pełni powtórzeniem trasy, reszta - prawie wszystko nowe. Tyle lat jeździć i wciąż odkrywać, to jest piękne. Ta trasa - jak się wszystko zmaterializuje - będzie wyjątkowa. A czemu tak? Patrzę z niepokojem co się dzieje w Iranie, Zatoce Perskiej, śledzę ceny biletów, czytam kto i jakie połączenia odwołuje... W upalnym słońcu wchodzimy na Krzyżową, jak nazwa wskazuje - jest tam krzyż na takim murowanym wzniesieniu. Jest cudnie. Nie ma nikogo, siadamy i tak jakoś biorę telefon, esky, patrzę na ceny połączeń do miejsc, w które byśmy chcieli polecieć. Wiadomo, ciągnie nas do NZ, Tasmania III już za nami tak chodzi... klikamy, patrzymy. W pewnym momencie Pani olśniona mówi - a sprawdź na stronie linii lotniczej... Ja jej na to - eee tam, u nich zawsze drogo... Wchodzę na British Airways... klikam, patrzę, cena nie z tej ziemi, tak nisko w życiu nie widziałem... Jacyś ludzie weszli na wzniesienie, a ja jak w transie. To co, kupujemy? Pytam, choćby to było za darmo. Nie, spokojnie, przemyślimy. Pani widzi mniejsze ryzyko w tym, że do destynacji polecimy jedną linią, a nie aliansem iluś tam linii. Zawsze to mniejsze ryzyko, że na końcu drogi ktoś tam coś odwoła. Pamiętam ten moment, siedziałem tam na ławeczce, spojrzałem na krzyż i wiedziałem, że to jest znak.
I to był znak! właśnie dziś, 3 godziny temu kupiliśmy bilety! Szmat czasu, ale jaka radocha, jak zawsze, można zacząć cudowne przygotowania, mapy, analizy...
Zejście wtedy do auta było niezwykłe, jakbyśmy już wybrali kierunek, miejsca, dokładnie co chcemy zwiedzić, gdzie wejść, co zobaczyć. Trans! Usiedliśmy pod drzewem, jak rok temu, a później na dziko przez "kaczawską dżunglę", ale tam jest ładnie. Powrót przez żółte pola usiane rzepakiem.
Obiad zjedliśmy w końcu w Złotoryi, dawno nie byliśmy. Słuchaliśmy znowu Bernatowicza, a później kardynała Rysia u Romanowskiego. To był cudowny weekend, a teraz mając bilety na mailu, jeszcze lepiej go wspominam. Ahooj przygodo!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz