nie byłeś w Wieliczce??? tak reagowali niektórzy, jak mówiłem o swoich weekendowych planach. Ano nie byłem. Nie pamiętam nawet, czy w szkole ktoś wpadł na taki pomysł. Pani kilka lat temu zaproponowała wyjazd tam. Kiełkowało, aż znalazło się na liście. W naszym głosowaniu w Andorze wyszło wysoko, w Hiszpanii w Torli kupiliśmy książkę o tym miejscu, z początków XX wieku. Przygotowałem się i wczoraj pojechaliśmy. wiadomo, pociągiem, bo fajnie. Kontakt z ludźmi i wyjście z tej bańki praca-dom-paczkomat jest coraz bardziej wstrząsający. Siada obok nas para, 35 lat. Jakaś druga randka, rozpoznawanko. Chłopak wygląda na poukładanego, ale jego wybranka... nie dało się słuchać. Jak można tyle razy wspominać swoich byłych chłopaków? dajcie spokój. Jechali gdzieś do muzeum. Postawa roszczeniowa tej pani nie dała mi się skupić na książce, którą miałem zamiar czytać. Pani też się wierciła. Tuż przed naszym powstaniem tamta pani zamarzyła o spadku w postaci kamienicy. Chłopak, który chciał wypaść jak najlepiej stwierdził wprost, że on jej takiego czegoś nie da. Kręciliśmy oczami, mózgi parowały. W Krakowie wbiegliśmy do drugiego pociągu, który jedzie niemal pod samą kopalnię. Mieliśmy godzinę zapasu, pospacerowaliśmy po okolicy, rynku, budynkach kopalnianych. Tłumy ludzi. Dużo zagranicy, to fajnie. Samo zwiedzanie... bajka. Świetna pani przewodnik, 30-40 osoba grupa. W środku pięknie, nie da się opisać. Sale z żyrandolami - powalają. Zapamiętałem, że ostatni koń z kopalni wyjechał w 2002 roku. No i to, że widzimy tylko 5% całej kopalni. Są tam miejsca, które są jak to nazwała pani przewodnik - pod ścisłą ochroną i nie wejdziemy tam. Robi ogromne wrażenie. Po wyjściu pospacerowaliśmy po smutnej Wieliczce i pociągami do domu. Taki weekend powinien być, wszystko nowe, inne, stymulujące mózg i ciało do aktywności. A czemu o tym piszę? Taka historia - idąc na pociąg rano opowiadam Pani o moich dwóch rozmowach w pracy w piątek, takich zwykłych zawodowych. Dwie różne osoby narzekały na samopoczucie, jak ciężko psychicznie, bo krótkie dni, bo ciemno, bo sporo pracy... Siadamy w pociągu, w chrome wyskakuje mi proponowanych stronach link o wypaleniu. Chwilę później ta para, o której wspominam wyżej mówi o depresjach i próbach samobójczych ludzi z ich otoczenia. To się dzieje naprawdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz