W pewnym momencie szlak idzie na północ, przecina drogę i biegnie na wzgórze. Przygotowując się do tej wyprawy, na AllTrails znalazłem kilka tras, połączyłem to w jedną i wyszło nam dziś 22km do przejścia. Okazuje się, że jest zakaz wejścia w głąb Parku, trochę poszliśmy z ciekawości, ale szybko zwróciliśmy. Nie ma sensu pchać się na surowy teren, gdzie robimy tylko kilometry, zaś atrakcji wizualnych praktycznie brak. Schodzimy do L’Agulhas, tam pijemy kawę w najdalej na południe położnej kawiarni, Adele w coverze przygrywa. Ktoś mnie prosił, abym kupił magnes w RPA, ale kto to był? Właśnie takie tu widzę. Podeszliśmy do latarni morskiej z 1848 roku. Większość turystów podjeżdża właśnie tu i na sam punkt Przylądka. Na trasie na wzgórzu nie spotkaliśmy nikogo.
Mamy ochotę poznać więcej, jedziemy do całkiem nieźle odosobnionej wioski Suiderstrand, jednak docieramy do bramy Parku. Nic z tego. Wracamy na obiad, dziś sushi, bo gdzie, jak nie tu?
Dobry, aktywny dzień, sporo słońca, mało wiatru. Jutro ruszamy na północny wschód.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz