nareszcie! co tu dużo pisać? z wielką dumą publikuję ten wpis, kolejna ekspedycja w miejsca ukochane. Muszę dwa słowa poświęcić temu, jak do tego doszło... bo zamieszania było nieco. Wiele miesięcy temu padło, że jedziemy do NZ, robimy Heaphy Track, czyli południowa wyspa po raz czwarty. No dobra lecimy, ale na bilety jeszcze czas... Pani mówi krótko po tym, a może tak Tasmania... Tasmania? ech... problemy pierwszego świata, wybraliśmy Tasmanię! obczajanie terenów, mimo że znamy na pamięć. Zaczęła się wojna w Zatoce... myśl przychodzi - wiesz co, a może ominiemy teren arabski, gdzieś indziej polecimy? Była Portugalia na pozycji 1, ale zaczęliśmy myśleć o RPA. Dokładnie wtedy przy Krzyżu na Krzyżowej sprawdziliśmy bilety i były kosmicznie tanie - Kraków - Johannesburg. Dzień później je kupiłem. British Airways, A380, podróż marzenie! Robiliśmy plany, niemal wszystko rozpisane... przychodzi mail British Airways, siatka połączeń się zmieniła, mamy 2 opcje - poprzestawiać sobie loty za darmo albo anulować bilety i pełen zwrot. Hmm... pełen zwrot powiadacie??? Strzały z Iranem wtedy ucichły... a może tak by wrócić do oryginalnego pomysłu? No pewnie! Kupiłem bilety do Christchruch i już tak zostało! Miesięczna przygoda przed nami, Heaphy Track jako punkt kulminacyjny, 7 dni w buszu i cała masa pięknych miejsc. NZ IV już tuż tuż, kto by pomyślał, a planów na kolejne wyjazdy tam bez liku. Od wtorku się pakujemy!
Świętowanie
jak co roku, wiadomo. Był bardzo konkretny plan na Pragę, ale remont się przeciągał i nie potrafiłbym wyjechać mają bałagan w domu. Zatem w miniony weekend - sprzątanie, ale w niedzielę już odpoczynek. Pojechaliśmy do Rud Raciborskich, znowu! ale w tym roku mi się tam bardzo podoba, rower, makro zdjęcia, pogoda była wyborna. Cudownie spędziliśmy tam czas razem. Czas płynie szybko, ale ważne, jak go spędzam i z kim. Później rundka rowerem po Gliwicach, z restauracji dumny nie jestem, wybrałem co było dostępne, bo przyznaję nie przyłożyłem się do rezerwacji z uwagi na remont i sprzątanie po nim. Nic, trudno. Wieczorem spotkanie z Rodzicami i mile spędzony czas. To był wspaniały dzień. Tydzień pracy trudny i żmudny. Rowery już umyte, sezon zakończony. To był rowerowo najlepszy sezon ever! Podsumowaliśmy z Panią:
- najlepsza wycieczka - Wrocław - Poznań, co ciekawe, zaplanowana w godzinę, niemal na kolanie, jako rezerwowa, bo w Olsztynie miało padać.
- najlepsza dzienna trasa - ex aequo - Sokółka - Białystok i Grabianowo - Śrem - Rogalin - Mosina/Poznań
