sobota, 30 maja 2026

Podlasie II - dzień 3 - pełen przygód

nie pamiętam dnia, w którym tyle by się działo, co w minioną niedzielę. No może poza dalekimi lotami z przesiadkami. Noc była koszmarna, przy głównej ulicy w Sokółce, hałas aut, motorów, policji i imprezowiczów. A ja bez pigułek szczęścia na spanie. Wstajemy około 7, śniadanie "na wynos", bo w lokalu, gdzie śpimy mają komunię. Chleb, dżem, woda... no tak bywa. Ale jest wycieczka, jest przygoda i ona właśnie o 8.30 się zaczyna. Jedziemy z Sokółki do Białegostoku, skąd po południu mamy pociąg do Warszawy, a później do domu. Zazwyczaj do takich tras "kończących" wypad podchodzę z rezerwą, ot, przejazd. Puszcza Knyszyńska nie zrobiła na nas wrażenia 3 tygodnie temu... No to się zaczęło. Właśnie odkryliśmy drugą w tym roku najlepszą trasę rowerową, ba! Klasyk Podlaski - tak śmiem to nazwać. Trasa symbol, trasa z punktami, które w kolejności jestem po tygodniu wymienić z rozdzielczością 4K. No to jedziemy!

Stara Kamionka - zaraz po zjeździe z Nowej Kamionki, gdzie tworzy się nowa kopalnia odkrywkowa. Siadamy na prymitywnym przystanku autobusowym, gdzie bus zagląda 3 razy na dzień. Ale to uwielbiam, na chwilę zanurzyć się w tym miejscu. Pijemy.

Kopna Góra - wiata, na której jemy drugie śniadanie, prowadzi nas tutaj cudowna droga wzdłuż lasów i pól, coś pięknego. Na żubry przyjechało mało ludzi, nie to, co było tu na majówkę. Nawet grilowiczów brak.

Łaźnie i mostek na rzeczce Sokółda - absolutny numer 1 dzisiejszego dnia. Rzeka się wije, ryby pływają, łąki wszędzie. Cudowne miejsce!

Surażkowo - a za nim na zakręcie w prawo 2 krzyże i kapliczka Matki Bożej, to miejsce jest niezwykłe, jakaś siła kazała mi zejść z roweru, zatrzymać się i pobyć. Nawet Pani, która jechała przede mną się wróciła, by pobyć tutaj. 

Galeria Leśna Powstania Styczniowego - skrzyżowanie w lesie z drzewnymi rzeźbami i niezwykłą historią, trzeba zobaczyć.

Krzemienne - nad rzeką Supraśl. Jest tam jeden domek, gdzie kobieta w kostiumie kąpielowym ogarniała ognisko na swoim poletku.

Supraśl - wiadomo, poezja. Jesteśmy głodni! wskakuję do pierwszej z brzegu restauracji, proszę o zupę, jakąkolwiek. Dostajemy rosół, bardzo dobry! Dobrze się tu czuję, mógłbym nawet zamieszkać, sprawdziłem ogłoszenia, nic fajnego się nie sprzedaje. Ładne miejsce. Zastanawialiśmy się jaki będzie dojazd do Białegostoku, a tu proszę green velo i rowerowa autostrada - piękna szeroka droga rowerowa, nic, tylko jeździć. W stronę Supraśla cisną auta, momentami robią wrażenie marki... może to piłkarze Jagiellonii?

Restauracja Halva - co tu dużo mówić, poezja smaku. Stąd już mamy blisko na dworzec, a ponieważ mamy jeszcze ponad godzinę, to stajemy na kawę.

Trasa rowerowa cudowna, z punktu do punktu, przyjemnie się jedzie. Te tereny aż proszą się o powrót, kto wie? może jeszcze w tym roku, bo w następnym to koniecznie. I tu zaczyna się druga część naszej przygody.

Jedziemy na dworzec, plan ambitny - do Warszawy oglądam Saturday Night Main Event, a z Warszawy - już golfa na żywo. Jaaaasne. Wchodzimy do głównej hali, Pani mi mówi - Ty to widzisz??? 40 minut opóźnienia. Hmm... no dobra myślę sobie, kawy w Warszawie już nie wypijemy, szkoda, ale dojedziemy. Ale ale... patrzę na tablicę przyjazdów, pociąg z Warszawy miał tu być po 13, jeszcze go nie ma. O nie... coś się stało, gdzieś usłyszałem, że znowu wypadek samobójczy... Przebija mi się myśl o noclegu w Białymstoku i powrocie jutro. Idę do kasy. Ta pani w kasie to jakaś z innej planety, ni to krzyczy, ni to perswaduje z uśmiechem na ustach, coś wytłumaczyła, ale nie do końca, każe czekać. Właśnie podali, że podstawią za 50 minut pociąg do Warszawy. Mówię - spoko, zdążymy, czekamy. Ale widzę, że za godzinę ma jechać pociąg z Litwy do Krakowa przez Warszawę. Może do niego wskoczyć? na stronie intercity widzę informację, że bilety nasze będą honorowane w innych pociągach. No dobrze, ale my mamy rowery... Na peronie wyświetla się informacja o wjeździe pociągu do Krakowa. Tłum ludzi. Mówię Pani - idziemy na peron, spróbujemy do niego wejść. Pociąg wjeżdża, tłum ludzi wchodzi, ja szukam jakiegoś konduktora. Trafił się mądry chłopak, mówi - że ten nasz pociąg pojedzie za 4 godziny, jak znajdę miejsce, mam wchodzić. Tak się złożyło, że ostatni wagon to rowerowy i nawet sporo miejsca tam jest. Wbijam się ze swoim rowerem, sporo już ich wisi na hakach, ale 3 są wolne. Jak wolne, to jedziemy. Wciągam Pani rower. Tak się złożyło, że jedno miejsce rowerowe wykupił mężczyzna, który miał rower, ale w kartonie, więc Pani ma już hak. Z głośników pojawia się komunikat - w jednym z wagonów nawaliła klimatyzacja, za 40 minut podczepią nowy wagon... o nie... to co robić? naszego oryginalnego pociągu nie widać. Nie ma żadnych wieści. Trudno, jedziemy tym. Jak ruszymy idę do kierownika, może skomunikują nam to nasze Pendolino w Warszawie. Czekając poszedłem jeszcze na dworzec po wodę. Kolejka... a jak teraz pociąg odjedzie z Panią i rowerami? to by była heca. Nie odjechał. 

Doszli nowi kolarze z biletami, cóż muszę ustąpić miejsca. Pani rower wisi, a mój stoi. Wchodzi konduktorka i się drze - co tu ten rower robi, on tu nie może stać, wskazując na moją maszynę... nie ma co komentować, Pani coś jej odpowiedziała i sobie poszła. W końcu pociąg rusza! On nigdzie za Białymstokiem się nie zatrzymuje, czyli w Warszawie będziemy mieli jakieś 20 minut opóźnienia do odjazdu tego oryginalnego naszego Pendolino. Nie jest źle. To jest ostatni dzisiaj pociąg z Warszawy na południe... Nic, idę do kierownika. Pociąg długi i pełny, więc to niezła pielgrzymka była. A tam kolejka, wiele osób chce albo kupić bilet albo zgłosić potrzebę skomunikowania. Moja kolej, pani konduktorka ze mną nie gada, rozmawiam z kierownikiem. Bardzo miły człowiek, dopytał, zrozumiał, chwycił za telefon i próbował dać znać. Powiedział - na 90% zaczekają, tym bardziej, że to ostatni pociąg dziś. Wracam do Pani na koniec. Jedziemy... nagle z głośników pojawił się komunikat o przekierowaniu pociągów, ale nie słyszałem o naszym. Co on gadał? a może trzeba na wschodnim wysiąść? Nic, cisnę znowu do kierownika. Odstałem w kolejce, ten mnie już poznał, mówi - ale ja od Warszawie nic nie mówiłem, nie dostałem informacji. Ja znowu na tyły między ludźmi. Stoimy. No właśnie, po tej trasie rowerowej my cały czas stoimy, no bo gdzie siedzieć? Co za dzień. Jakieś 30 minut przed Warszawą widzę idzie konduktorka a za nią kierownik pociągu. Ten człowiek specjalnie się do nas pofatygował, na mój widok powiedział, że zespół się ten mechanizm do gadania i chce mnie poinformować, że Pendolino na nas zaczeka! Uwielbiam PKP! co tu się dzieje. Magia Podlasia! Warszawa Wschodnia, część rowerów wychodzi i wyjeżdża, ciasno, tłoczno, ale mili ludzie dookoła, wszystko z uśmiechem. Centralna... już sobie załatwiłem z kolarzami, żeby nas puścili pierwszych. I tu znowu magia! Pendolino stoi na tym samym peronie, mało tego! równo z naszymi drzwiami, którymi mamy wyjść są drzwi do naszego nowego wagonu! to jakiś film jest. Wyskakuję z rowerem, na peronie milion ludzi, nikogo nie obchodzi, że ludzie wychodzą z pociągu, ciasno, gęsto, ten się otarł o rower, drugi zaczepił o kierownicę, pcham maszynę niczym przez dżunglę, zerkam do tyłu, Pani wysiadła z pociągu, przeciska się z krzykiem za mną, ja kogoś nazwałem nieodpowiednio, bo głupek stał i się nie przesunął, mimo że stał tyłem do mnie, w końcu wyszedłem na "polanę", przede mną tylko drzwi o numerze 6 Pendolino. Wjeżdżam do tego pociągu, Pani za mną, 3 sekundy później drzwi się zamykają i jedziemy dalej! Nie do wiary. Przygód nie koniec. 2 haki na rower. 2? skandal sam w sobie, ale jeden z nich jest zajęty. Nic, wchodzę do naszego wagonu bez kabin i pytam czyj jest ten rower. Ludzie patrzą jak na wariata, niczyj. Doszedłem do połowy pociągu, jeden gość mówi - tu bok mnie siedział ten od roweru, ale gdzieś sobie poszedł. Wtem Pani z początku wagonu się wydziera "przepraszam, czyj jest ten roweeeeeeer!". Dajcie spokój, to wszystko dzieje się jeden dzień! Przecież ja praktycznie dziś nie spałem.

Pani wnerwiona, zaczepia jakiegoś kelnera z Warsu, który być może przyniósł pasażerowi jajecznicę i mówi mu, że jakim prawem ktoś nam hak zajął. A to był ultra formalista, popatrzał na mnie i mówi - proszę za mną, idziemy do kierownika pociągu. Dzieje się! Z małego pokoiku wychodzi pani, to pani kierownik, mówię jej co się stało, a to jedzie z litanią kar, jakimi obarczy niesforne właściciela pociągu. Aż się przeraziłem i niemal zacząłem ją prosić, bo go tak nie karać. Podchodzimy pod hak, ona mówi, że jak nie znajdziemy właściciela, to wyrzucamy rower na najbliższej stacji. Każe mi ściągać rower z haku, dobrze, że tylko rower. Pomogła nawet, montujemy nasze 2 rumaki, tamten opieram o ścianę. Strasznie zniszczony, hamulce nie działają, chłopak może przejechał Velo Baltica, jest szczęśliwy, a tu taki pech, nie ma biletu na rower... uff w końcu usiadłem. Od czasu zupy w Supraślu usiadłem, czyli minęło jakieś 8 godzin. Player, golf, jedziemy... Niesforny kolarz się znalazł, długo debatował z konduktorką, nie wiem czy tyle zapłacił, ile mu grożono, ale żal mi go trochę. Wysiadał na tej samej stacji co my, jak na mnie spojrzał, przeprosił. Że co? no proszę, jacy mili ludzie dziś nam towarzyszyli i nie ma w tym ani grama ironii.

No więc jak tu nie mówić o genialnej przygodzie? 

podlasie2 d2 01 podlasie2 d2 02 podlasie2 d2 03 podlasie2 d2 04 podlasie2 d2 05 podlasie2 d2 06 podlasie2 d2 07 podlasie2 d2 08 podlasie2 d2 09 podlasie2 d2 10 podlasie2 d2 11 podlasie2 d2 12 podlasie2 d2 13 podlasie2 d2 14 podlasie2 d2 15 podlasie2 d2 16 podlasie2 d2 17 podlasie2 d2 18 podlasie2 d2 19 podlasie2 d2 20 podlasie2 d2 21 podlasie2 d2 22

Podlasie II - dzień 2 - Sokółka - granica i z powrotem

Spałem twardo, a łóżko miało chyba ze 3 metry szerokości. Zjadliwszy dobre śniadanie w hotelu, w końcu mogłem się spokojnie delektować nie goniąc się na pociąg. Nasz dziś do Sokółki odjeżdża o 8.45. Przyjeżdżamy na piękny dworzec, pociąg już stoi. Króciutki. Mnóstwo w nim rowerów. Ciasno. Jedzie aż do Suwałk….. przecież to świetny pomysł! Już mi się ekspedycja Podlaska układa w głowie. Jedziemy. Kolejna piękna historia się dzieje na moich oczach - stoi chłopak, jakieś 30 lat, w klapkach, z reklamówką w ręce, skromnie ubrany. Konduktor przeciska się między ludźmi, żeby wyjść, odgwizdać odjazd pociągu na jednej ze stacji. Chłopak go zagaduje i mówi - chcę zapłacić za bilet, bo zaraz wysiadam… szach mat. Piękno w najprostszej i najczystszej postaci. W takim świecie chcę żyć. Wysiadamy w Sokółce… tej Sokółce, w której byliśmy 9 lat temu. Wydawała się nieosiągalna, daleka, a tu proszę. Dziękuję PKP! 

Jedziemy do hotelu, miła pani pozwala zostawić rzeczy i w drogę. Jak planowaliśmy trasę pokazałem Pani na mapie punkt na granicy z Białorusią i powiedziałem tu chcę być. I dotarliśmy. W Sokółce uzupełniamy płyny i w drogę. Las, łąka, las i tak w kółko. Rozległe tereny, puste, bez ludzi, aut, zgiełku. Drogi? Równe jak stół, idealne. Co kawałek stoi tablica informująca o dofinansowaniu z Unii. Wspaniale. No i wreszcie Minkowce. Wieś na końcu świata. Cudnie wygląda na mapie. Kto i po co stworzył tutaj taką wioskę? Podjeżdżamy pod kościół. Stoi tam jakiś mężczyzna, może grabarz. Mówi nam, że zamknięty… o to ja pociągnę tę konwersację. Od słowa do słowa… pytam jak się żyje. Dobrze - odpowiada zadowolony. Chwali plot, który widzieliśmy już z daleka. Mówi, że już nie przechodzą. A kto taki? Dopytuję. Uchodźcy z Afryki? Nie, Białorusini, Ukraińcy, ale szybko ich wyłapują. Kiedyś to wielkie grupy szły. Jedziemy dalej. Akurat samochód ze sprzedażą obwoźną wjechał. Ostatni dom we wiosce, numer 69 - zapamiętałem. Płot graniczny niemal styka się z końce jego posesji, za stodołą. Wychodzi starszy pan na ulicę. Zagaduję. Mówi niemal to samo, co poprzednik. Za domem przez granicę rozciąga się bagno. Opowiada historię, jak przechodzono z dziećmi, najpierw dziecko przenieśli w tym bagnie, później dorośli, a on to wszystko z okna widział. Ludzkie dramaty i poszukiwanie lepszego życia. Bardzo sobie chwali życie we wiosce, mówi o tym z dumą i uśmiechem. Chroniony jest jak ważna osobistość, granica NATO, patrole, nowe drogi. Naprawdę wie co mówi. 

Tak, jeździ się tu super, infrastruktura jest na wysokim poziomie. Osoby mieszkając na drugim końcu kraju mogą sobie wyobrażać, że tu wojsko, patrole itd. Jak trzeba to przyjadą, ale poza tym, nic się nie dzieje. Ludzie w polu pracują. Wspaniale jeździ się przez te wioski. Kilometry lecą, nawet nie czuć. Wyjątkowe miejsce to cerkiew w Samogordzie, mikroskopijna osada z jednym budynkiem. Wioska za wioską, prawdziwy rowerowy klasyk, który chcę powtarzać co roku. Mijamy drugi sklepik i ponownie automat do przyjmowania butelek nieczynny. Nie ma przypadków, a już myślałem, że wszystko tu jest normalne. Ale nie narzekajmy, jest to cudowne miejsce, gdzie czas płynie inaczej, wioski są cudowne, skromne i puste. W Sokółce, gdzie mieszkamy, jemy obiad. Kotlet jak moja głowa, wyborny. Idziemy do kościoła, miejsca „Cudu w Sokółce”, niezwykłe miejsce. Co za dzień! Najlepsza trasa rowerowa w tym roku, czy coś ją przebije?

 
podlasie2 d1 02 podlasie2 d1 03 podlasie2 d1 04 podlasie2 d1 05 podlasie2 d1 06 podlasie2 d1 08 podlasie2 d1 09 podlasie2 d1 10 podlasie2 d1 11 podlasie2 d1 12 podlasie2 d1 13 podlasie2 d1 14 podlasie2 d1 15 podlasie2 d1 17 podlasie2 d1 18 podlasie2 d1 19 podlasie2 d1 20 podlasie2 d1 21 podlasie2 d1 22 podlasie2 d1 23 podlasie2 d1 24 podlasie2 d1 27 podlasie2 d1 28

Etykiety

Adršpach (1) Albania (39) Alpy (10) Amsterdam (2) Andora (4) Australia (82) Austria (18) B&W Photo (137) Babia Góra (4) Bałtyk (1) Barcelona (22) Beskid Makowski (1) Beskid Mały (5) Beskid Niski (29) Beskid Sądecki (3) Beskid Śląski (16) Beskid Śląsko-Morawski (21) Beskid Wyspowy (4) Beskid Żywiecki (101) Będzin (1) Białoruś (4) Białystok (4) Biebrza (10) Bielsko Biała (24) Bieszczady (28) Bory Stobrawskie (5) Bory Tucholskie (10) Boże Narodzenie (26) Bratysława (1) Broumowskie Ściany (2) Bryan Adams (3) Brzeźno (2) Bytom (5) Chorwacja (8) Chorzów (3) Chudów (1) Cieszyn (13) Czechy (76) Częstochowa (5) Dolina Baryczy (7) Dolinki Krakowskie (1) Dolomity (11) dżungla (10) fotografia (5) Francja (27) Gdańsk (8) Gdynia (1) Gliwice (8) Goczałkowice (4) golf (2) Gorce (1) Góra Św. Anny (6) Góry Bardzkie (3) Góry Bialskie (4) Góry Bystrzyckie (8) Góry Choczańskie (4) Góry Izerskie (42) Góry Kaczawskie (5) Góry Kamienne (1) Góry Ołowiane (1) Góry Orlickie (2) Góry Sanocko-Turczańskie (1) Góry Słonne (4) Góry Sowie (9) Góry Stołowe (6) Góry Strażowskie (2) Góry Sudawskie (1) Góry Świętokrzyskie (2) Góry Wałbrzyskie (1) Góry Wsetyńskie (1) Góry Złote (9) GR 20 (10) Hiszpania (36) Holandia (2) Indonezja (36) Istebna (2) Jeseniki (11) Jura Krakowsko-częstochowska (9) kajaki (5) Karkonosze (3) Kaszuby (7) Katowice (16) kawa (1) Kędzierzyn Koźle (1) Klimkówka (1) Kłodzko (1) Kobiór (8) Korona Gór Polski (1) koronawirus (10) Korsyka (13) Kraków (12) Kruger (3) Kudowa Zdrój (1) Kuraszki (3) Lądek Zdrój (3) Legnica (1) Leśne portrety (2) Liswarta (3) Litwa (1) Lourdes (1) Lubiąż (1) Lublin (1) Lubliniec (1) Luciańska Fatra (7) Łańcut (1) Łężczok (2) Łódzkie (7) Magura Spiska (2) makro (44) Mała Fatra (19) Mała Panew (1) Małe Karpaty (2) Masyw Śnieżnika (7) Mikołów (2) Morawy (17) Moszna (1) namiot (3) Narew (1) nba (1) Niemcy (5) Nikiszowiec (4) Nowa Zelandia (108) Nysa (1) Odra (1) Ojców (1) Opolskie (32) Osówka (1) Ostrawa (3) OverlandTrack (8) Paczków (1) Pasmo Jałowieckie (2) Pazurek (1) Piłka Nożna (1) Pireneje (27) Podlasie (53) podróże (6) Pogórze Izerskie (14) Pogórze Kaczawskie (88) Pogórze Przemyskie (1) pokora (1) Praga (23) Promnice (1) Przedgórze Sudeckie (3) Przemyśl (1) Pszczyna (11) Pustynie (1) Puszcza Augustowska (9) Puszcza Białowieska (14) Puszcza Kampinoska (1) Puszcza Knyszyńska (12) Puszcza Niepołomicka (3) Puszcza Solska (1) Puszcze Polski (31) Racibórz (2) rower (173) Roztocze (9) różne (164) RPA (68) Ruda Śląska (3) Rudawy Janowickie (5) Rudy Raciborskie (35) Rwanda (18) Rybna (1) Rybnik (3) Rzeszów (2) safari (2) Sierra de Loarre (1) Singapur (3) Słowacja (59) Słowacki Raj (2) Sopot (2) street (123) Strzelce Opolskie (1) Suazi (4) Sudety (23) Sudety Wschodnie (11) Sumatra (35) Suwalszczyzna (2) Szałsza (1) Szklarska Poręba (1) Szlak Orlich Gniazd (2) Szlak Wygasłych Wulkanów (1) Śląsk (40) Świętokrzyskie (7) Tarnowice (1) Tarnowskie Góry (8) Tasmania (81) Tatry (38) Tatry Bielskie (1) Tatry Niżne (12) Tatry Zachodnie (25) Toruń (2) Toszek (4) Trójka (1) Turawa (1) Turcja (2) Tychy (1) UFO (2) Uganda (32) Ukraina (7) USA (29) Ustroń (1) Warszawa (9) Wenecja Opolska (3) Wiedeń (1) Wieliczka (1) Wielka Fatra (21) Wielkanoc (1) Wielkopolska (1) Wigry (2) Włochy (13) Włocławek (2) Wrocław (7) WTR (4) wwe (5) WWE Smackdown World Tour 2011 (4) Zabrze (3) Ząbkowice Śląskie (1) Zborowskie (3) Złote Hory (1) Złoty Stok (1) zmiana (5) Żelazny Szlak Rowerowy (1) Żywiec (4)

Archiwum bloga