taka powtarzalność to ja lubię. Rano leniwe śniadanie, wizyta u dobrych znajomych, jak miło i Muchów. Upał. Co robimy? Podjeżdżamy rowerem na Czartowską Skałę, jechaliśmy obok niej rok temu podczas Wygasłych Wulkanów, pora tam znowu pobyć. Jeden człowiek gdzieś tam pół nagi w kamieniach się smażył. U podnóża przywitał nas paź królowej, dawnego tego motyla nie widziałem, a był taki okres w życiu, że mocno się interesowałem motylami. Było tak ciepło, że zdecydowaliśmy się ewakuować do lasu na nasze miejsce hamakowe. I tu kolejny hit... jedziemy w las, drzew miliony, lasy ogromne, podjeżdżamy w jedno konkretne miejsce, kilka metrów kwadratowych, tam, gdzie leżeliśmy rok temu, ani jednego turysty... i co??? widzimy auto w środku lasu na polance i dokładnie absolutnie w tym samym punkcie co rok temu siedzą ludzie. Jak to możliwe??? dziś wydaje się, że znam odpowiedź. Wczoraj siedziała młodzież przy pomniku, dziś Ci ludzie. Ale ta sytuacja zmusiła nas do tego, by poszukać innego miejsca, jakieś 200-300 metrów dalej. Nie ma przypadku, to musiało się wydarzyć! znajdujemy miejsce, fajne, w cieniu, wśród rzadziej rozstawionych drzew. Leżymy kilka godzin, tuż przed pakowaniem się Panią ukąsiła osa. To miało się wydarzyć. Czemu? bo opóźniło nasz wyjazd do domu, bo spowodowało, że plany na kolejne popołudnia zostały anulowane, trzeba było wyleczyć sporą opuchliznę na nodze. Nie może być przypadku. To miejsce nasze stare hamakowe ani to ładne, ani to piękne, eksponowane na słońce, po prostu kilka drzew na skraju lasu przy polance. Ci ludzie tam po prostu zostali skierowani. Taka jest moja wiara i miałem już dość sytuacji, gdzie widzę rękę Boga, odczytuję takie zdarzenia jako prowadzenie nas przez życie...
Ale zanim Panią użądliło, to ja jak tylko wyłożyłem się w hamaku, jak zwykle zapadłem w sen. Jak się obudziłem, Pani nadal czytała książkę. Ja wziąłem aparat, moje 105mm, dwa pierścienie pośrednie, które w końcu zabrałem w teren i w krzaki. Nic mnie nie ugryzło, ale wiało, więc żaden stacking nie wyszedł.
Wspaniały pobyt, świetny weekend. Po Kaczawie III nie bardzo wiedziałem co dalej z Kaczawami, wiedziałem, że zajdą zmiany i zaszły. Ale po tym wyjeździe wiem, że będzie dobrze, że mamy gdzie wracać i kontynuować nasze eksploracje tej krainy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz