piątek, 25 maja 2018

Lasy w okolicach Turawy

tak, to była niedziela. Mieliśmy być w górach, o tym pisałem w ostatnim poście. Byłem padnięty, jeszcze nie dojechaliśmy na parking w lesie, telefon dzwoni. Kumpel nie może się zalogować. Akcja. Telefon do Stanów, jeden drugi, halo Houston mamy problem. Śpi. Nie dziwię się, jest w Texasie środek nocy. Wsiadam na rower, jedziemy przez las. Telefon dzwoni, kumpel w biurze się wkurza. Nic to, jadę dalej w hierarchii, halo Philly, mamy problem. Nic, śpią. Trudno, czekam chwilę, jadę kilometr znowu dzwonię. Jak ja mam się zresetować? Jak to moja Pani wytrzymuje? Wytrzymuje. Philly się odezwało, dosłownie w tej samej sekundzie, co pojawił się błysk na niebie - autentyk, słowo harcerza. Kolega może pracować. A ja wyłączam się. Pedałujemy. Cel - Chudoba. Malutka wioska gdzieś tam na północ od Jeziora Turawskiego. Aa!! jeszcze coś. Pełen energii zabrałem mój aparat, 28mm dokręcone, chcę robić zdjęcia... brak karty! By to szlag! Została w komputerze. Za dużo się dzieje. Zostaje telefon. Co zrobić. No, i od Chudowy zaczyna się poezja. Warto prześledzić trasę. Lasy, wioski, lasy, pola, wioski. Pięknie! Ludzie ukryci w głuszy. Numer 1 wycieczki? Mnichus. Polecam! Kupiłbym tam działkę i laba. Niesamowite miejsce. Ale to nic. Jest jeszcze coś. W pewnym momencie zbłądziliśmy, nie ten zakręt. W środku niczego, dookoła lasy i pola. Widać jakieś zabudowania, jakaś brama się wyłania, na niej jakiś znak... zaraz zaraz, taki inny, ale znajomy, żółty. NIE MOŻE BYĆ! Znak "uwaga Kiwi!", rodem z Nowej Zelandii... Nie ma przypadku. Kiwi spotyka kiwi.

Dzień musiał zakończyć się dobrze i tak się stało, kumpel wykonał kawał dobrej roboty, a my zaliczyliśmy kaczkę w Toszku na rynku - polecam, i najlepszą kawę w tym kraju - gliwickie Kafo. Po 19-tej puściutkie.

Co dalej? Pogoda krzyżuje plany. Wracamy na północ od A4, na kajaki...



Chudowa Zawadzkie rower 2018
środa, 23 maja 2018

Ktoś słyszał o Pazurku?

ja tak, i to przypadkiem. Od 2 lat leżał w poczekalni i czekał na właściwy moment. Kiedy tam jechać? Zimą - nie, wiosna - jesień, ale zawsze coś tam wyskoczyło. Miniony weekend też miał być inny. Ambitny plan na Wielką Fatrę, za którą już bardzo tęsknię. W czwartek dotarliśmy do domu z pracy zbyt późno. Robota. Padnięci. Nawet się nie chciało pakować. Plan musi być. I to nie jeden. Dobra, jutro, czyli w piątek się spakujemy, po pracy...
Przyszliśmy padnięci. Brak sił. Co robimy? Jedziemy w sobotę rano... minęła godzina... wiesz co? chyba damy sobie spokój, zbyt zmęczeni jesteśmy... No dobra, plan B. Gdzie tu jechać... Jest! Rezerwat Pazurek. Robota... coś tu musi się zmienić.

Zanim przejdę do opisu Pazurka - był ciąg dalszy tego misz-masz. Plan na niedzielę to Wielka Racza ze Zwardonia, długa trasa, ale pojedziemy w niedzielę rano, w sobotę odpoczniemy na rowerach. Jest plan. Sobota wieczór, pakujemy się, plecaki, termos, buty... godz. 22. SMS z pracy... na telefonie do północy, nie wstaniemy na 5-tą rano. Zmiana planów - gdzie jedziemy? no bo przecież trzeba gdzieś jechać, nie będziemy w domu siedzieć. Zawadzkie i lasy w okolicy - ale o tym w następnym poście.

Przyjechaliśmy do wioski Rabsztyn, za Olkuszem, piękna pogoda i piękny zamek. Duży parking - ruszamy. Do zamku nie wchodzimy, bo nas nie interesuje. Później przez lasy. Takie inne, ale w nosie zapach żywicy i lasów iglastych. W Jaroszowcu wjeżdżamy już w rezerwat. Ładnie! Porywa. W środku skałki, cisza, pusto, magicznie. My z rowerami, po schodkach wspinamy się. Mimo pogody - ciemno, otaczając nas gęste drzewa liściaste. Wycieczka musi generować plan na następną, tak jest też teraz - jesienią chcemy tu wrócić, przechodzić teren, powinno być kolorowo. Po wyjeździe z rezerwatu objeżdżamy jeszcze okoliczne wioski, zmęczenie czuję ogromne, nogi nie kręcą, ale mimo wszystko odpoczywam.

P.S. Z jakichś powodów mapy.cz nie poprawiają błędu w generowaniu pliku GPX ze śladem. Czekam zatem na fix. Galeria made by Pentax 28mm f2.8. Sprzęt nie do zdarcia.



Pazurek wiosna 2018
czwartek, 17 maja 2018

Bieszczady 2018 - dzień 6 - powrót przez Krasiczyn i Przemyśl

3. maja, święto. Najlepszy moment, aby wracać do domu. Puste drogi, plaża wszędzie. Wracamy z samego rana, ciężko się rozstaje z Łupkowem, wybitne miejsce i na pewno warto tu wrócić, jest gdzie chodzić. Droga powrotna, nie chcemy robić pustych przebiegów, zatem po kolei - góra Sobień i ruiny zamku Kmitów - szału nie ma, wzgórze, na górze ruiny i tyle. Zaliczone. Później Krasiczyn. No i tu już co innego, wchodzimy do parku, tłumik, ale warto na dłużej się zatrzymać. Ładny park i pół Przemyśla w nim, wszak to blisko. No i na koniec spacer po Przemyślu. Nasłuchałem się od Rodziców jaki to on jest fajny, piękny, itd. Fakt, ma coś w sobie. Rzeszów też mnie urzekł czas jakiś temu. Nie ma dużo okazji do street shooting, sam jestem zmęczony. Idziemy na Przemyśl-ana kawę na rynku, baaardzo dobra Mocca. Szukamy miejsca na obiad, z tym jest problem, bo wszystko oblężone. Punkt informacyjny polecił nam budę gdzieś w bocznej uliczce. W miarę pusta. Czekaliśmy godzinę! na danie dnia, skandal. Ale nic to. Upał dookoła, później pączek, lody... znowu zbieram kalorie, które spaliłem chodząc po Bieszczadach. Kończy się długi weekend, sam o nim piszę z 2-tygodniowym opóźnieniem, ale prosto z serca z wielką radością i wspaniałymi wspomnieniami.

Bieszczady znowu pokazały moc, że są piękne, dzikie i wciąż dla nas nieodkryte. My - że forma jest i pasja do gór nie ustaje. Wracać, oby jak najczęściej.

Bieszczady 2018 - Przemyśl

Etykiety

Adršpach (1) Australia (39) B&W Photo (51) Babia Góra (2) Barcelona (22) Beskid Makowski (1) Beskid Mały (5) Beskid Niski (29) Beskid Sądecki (3) Beskid Śląski (6) Beskid Śląsko-Morawski (8) Beskid Wyspowy (4) Beskid Żywiecki (63) Białoruś (3) Biebrza (9) Bielsko Biała (8) Bieszczady (25) Bory Stobrawskie (3) Broumowskie Ściany (2) Bryan Adams (3) Chorwacja (8) Chorzów (1) Chudów (1) Cieszyn (4) Czechy (1) Częstochowa (2) Dolina Baryczy (2) Dolinki Krakowskie (1) Dolomity (11) fotografia (1) Francja (13) Gdańsk (7) Gdynia (1) Gliwice (2) Goczałkowice (4) Gorce (1) Góra Św. Anny (2) Góry Bardzkie (2) Góry Bialskie (3) Góry Bystrzyckie (7) Góry Choczańskie (4) Góry Izerskie (6) Góry Kaczawskie (1) Góry Kamienne (1) Góry Ołowiane (1) Góry Orlickie (2) Góry Sowie (4) Góry Stołowe (4) Góry Świętokrzyskie (2) Góry Wałbrzyskie (1) Góry Złote (5) GR 20 (10) Hiszpania (22) Holandia (1) Istebna (2) Jeseniki (3) Jura Krakowsko-częstochowska (3) Katowice (7) Kędzierzyn Koźle (1) Klimkówka (1) Kłodzko (1) Korona Gór Polski (1) Korsyka (13) Kraków (2) Kruger (3) Kudowa Zdrój (1) Lądek Zdrój (2) Luciańska Fatra (2) Łańcut (1) Łężczok (1) Magura Spiska (2) makro (2) Mała Fatra (8) Masyw Śnieżnika (4) Mikołów (2) Moszna (1) nba (1) Niemcy (4) Nikiszowiec (2) Nowa Zelandia (76) Nysa (1) Ojców (1) Opolskie (3) Osówka (1) Paczków (1) Pasmo Jałowieckie (2) Pazurek (1) Piłka Nożna (1) Podlasie (32) podróże (6) Pogórze Kaczawskie (7) Praga (18) Promnice (1) Przedgórze Sudeckie (2) Przemyśl (1) Pszczyna (7) Puszcza Białowieska (11) Puszcza Knyszyńska (7) Puszcza Niepołomicka (2) Puszcze Polski (18) Racibórz (1) rower (34) różne (162) RPA (43) Ruda Śląska (1) Rudawy Janowickie (2) Rudy Raciborskie (10) Rybna (1) Rybnik (2) Rzeszów (2) Słowacja (18) Słowacki Raj (2) Sopot (1) street (52) Suazi (4) Sudety (14) Sudety Wschodnie (11) Szałsza (1) Szklarska Poręba (1) Śląsk (3) Tarnowice (1) Tarnowskie Góry (1) Tasmania (40) Tatry (25) Tatry Bielskie (1) Tatry Niżne (7) Tatry Zachodnie (20) Toszek (2) Turcja (2) Tychy (1) Ukraina (6) USA (29) Warszawa (1) Wenecja Opolska (2) Wielka Fatra (11) Włochy (13) Wrocław (3) wwe (4) WWE Smackdown World Tour 2011 (4) Zabrze (1) Ząbkowice Śląskie (1) Złoty Stok (1) Żywiec (2)

Archiwum bloga