czwartek, 25 maja 2017

Wielka Fatra - dzień 2 - Lučenec

Wieczór minął miło na lekturze obowiązkowych pozycji i obczajaniu miejsca urlopowego. Niedziela zapowiadała się pochmurna, taka tez była. Rzut oka na mapę i padło na kozią górę - Lučenec. A co tam, parę godzin marszu, raptem 1000m, damy rade, mimo że trudny wczorajszego przemarszu było czuć. Góry zamglone, zatem powyżej 1000 nie ma co się wybierać, nic nie będzie widać. Początek trasy jest beznadziejny. Błota pełno, wycinka drzew w pełni, ostatnie deszcze jeszcze spotęgowały efekt. Ciężko się idzie, brzydko, niestety taki widok jest coraz częstszy. Raz po raz spomiędzy krzaków przemykają sarny, jelenie, widać też je na okolicznych polanach. Dobrze, że przynajmniej są takie atrakcje pośród tego błota i zniszczonych szlaków. Ładnie zaczyna się robić na jakichś 800m, mgła też daje się we znaki. Jest magicznie. Jak to na Fatrze. Sam szczyt, nic specjalnego, widoków żadnych, zalesiony. Ale jest magia. Chwilę siedzimy na szczycie, z drugiej strony dołącza do nas grupka Słowaków, kurtuazyjna wymiana zdań, o dziwo się w miarę rozumiemy. Po chwili wyciągają flaszkę i się delektują, kulturalnie, po kilka kielichów na wzmocnienie. Jeden z nich z flachą i szkłem podchodzi do nas, chce nas poczęstować - jak miło! ale my nie pijemy, mówię, że autem do domu wracamy. No ale chyba we dwójkę nie kierujecie ? odpowiada z uśmiechem na ustach, podziękowaliśmy i poszliśmy w stronę auta. Tak w skrócie mogę opisać ten dzień. Cały weekend uważam za udany, Blatnica jest świetnym punktem wypadowym i wraca na poczekalnię do evernote`a, bardzo kreatywny obszar czy to rowerem, czy na piesze wędrówki, jest gdzie chodzić i naprawdę można się solidnie pomęczyć z podejściami. Nawet ten Lučenec potrafi nieco zmęczyć. Zdjęcia... cóż, szału nie ma, światełko też było takie sobie. Ale przynajmniej są jakieś wspomnienia.



Wielka fatra 2017 d2 - Lucenec
wtorek, 23 maja 2017

Wielka Fatra - dzień 1 - Drienok

weekend, pogoda, czego chcieć więcej. Wpadamy znowu w ten cudowny rytm, od weekendu do weekendu, tym żyje mózg. A te 5 dni pomiędzy ? to tylko krótki okres na regenerację sił. Prawda, że piękne nastawienie ? nie żeby nie chciało mi się pracować, to się nazywa "priorytety". Zatem Wielka Fatra. Jedziemy do malutkiej wioski za Martinem. Tam mamy nocleg zabukowany już tygodnie temu. Przed laty jeździłem 5 razy z rodzicami nad Balaton, Cieszyn, Cadca, Żilina, Nove Zamky, Topolcany, Komarno... znam to na pamięć, cudowne czasy. Raz tylko zdarzyło nam się jechać przez Martin. Wracają wspomnienia. I choć Słowacja się zmienia, nie tak szybko jak Polska, ale zawsze, to czuje wielki sentyment do tych miejsc. Po przyjeździe w piątkowy wieczór - kufel Kofoli, odpoczynek. Rankiem szybkie pakowanie, spojrzenie w niebo, lecz nie pogoda dziś nam doskwiera, lecz zdrowie. Idziemy na Drienok z Blatnicy. Najpierw długim pięknym wąwozem, po którym chciałoby się śmigać rowerem, później żółtym pionowo. Autentycznie, można na czworaka się wspinać po tym lesie. Tak stromych zboczy nie widziałem nigdzie. Pani daje z siebie 200%. Później niebieskim pięknym kawałkiem lasu do Siodła pod Drienokiem i na sam szczyt, genialny niemal dziewiczy las. Idąc rozmyślam jak by to było pracując na obczyźnie, takie myśli krążą mi po głowie, nie bez powodu. Ciężko będzie. Gór nie będzie. W okolicach szczytu spotkaliśmy jakieś 8 osób. Co dalej ? jak wracamy ? to podejście było kosmiczne, a jest nadzieja, że starczy nam sił i czasu, że wskoczymy na jakąś górkę. Pogoda dopisuje, nie pada, ale jest pochmurno. Rzut oka na mapę... zaraz, oczywiście, że na dziko, jest nawet ścieżka linią przerywaną zaznaczona. Można sporo zaoszczędzić sił i czasu. Idziemy, ja pierwszy. W górach tych są niedźwiedzie, ale na razie żadnych śladów dziczyzny. Plan jest prosty, kierujemy się na północny wschód, schodząc z prawej strony. Wyznaczam nam krótkie cele - "za to przechulone drzewo", "za tamtym krzakiem", 100m od nas i kierujemy się w stronę jak największych otwartych przestrzeni, co by było jak najwięcej widać. Znaleźliśmy starą, nie chodzoną, ale w miarę utrzymaną ścieżkę, która niesie nas bezpiecznie na północ w stronę auta. Co chwilę zerkamy też na GPS. Jak pojawił się w miarę otwarty teren, bez krzewów z dość rzadko rosnącymi drzewami i idziemy ostro w dół. Dotarliśmy, cali i zdrowi. Skłamałbym mówiąc, że się nie boję, oczywiście, że mam strach, ale skoro Ed Stafford przeżył tydzień w rumuńskich Karpatach.... daliśmy radę. Stan zdrowia nie pozwala nam iść na kolejną górę. 17km i piękny Drienok nam wystarczy na dziś. Co dalej? To, co często robimy na obczyźnie, jak tylko starczy czasu, chcemy sobie coś kupić "lokalnego", a w Słowacji to wiadomo, vinea, kofola. Docieramy do Billi w Martin, zakupy, później kawa w Havanie no i obiad. Ha, no właśnie, gdzie tu zjeść. Zaczyna się przygoda. Martin nie jest turystycznym miastem. Google pokazuje 2 restauracje, jednej nie ma, druga wydaje nam się droga. Stwierdzamy - zjemy u nas w hotelu. Aha, jeszcze jedna ciekawostka - za chiny nie mogę się z tymi ludźmi dogadać. Albo ja się starzeję, w co wątpię, albo jest tu inny dialekt. W Ruzomberoku i dalej na wschód mówiąc normalną Polszczyzną wszyscy mnie rozumieją, a ja ich. Tu - nic a nic. Podjeżdżamy pod hotel - a tu wesele. Knajpa zamknięta, pani za ladą próbuje mi tłumaczyć, że mówiła mi to wczoraj, hmm dziwne. Kilkaset metrów od hotelu jest gościniec, tam pewnie zjemy, jedziemy. Buda długa na 30 metrów lub więcej. Wchodzimy, pytam o jedzenie - nie da rady, nie serwują żarcia! tylko napoje. Jak to ??? Prawdziwa Słowacja, tereny nieturystyczne. Jest jeszcze podejrzana pizzeria we wsi, jedziemy, zamawiamy coś na wzór tortilli, na pizze - odkąd mam w pracy co czwartek - nie mogę patrzeć. Zjedzone. Kofolka wypita. Co za kraj. Inne oblicze Słowacji, tej prawdziwej. Lubię to. Nawet, jak jest pod górkę.

Aha, no i jeszcze jedna nauczka, przejazdy kolejowe. Jak się świeci dolne białe z trzech światełko - można jechać, jak migają 2 czerwone - stop, jedzie pociąg. Dowiedzieliśmy się po fakcie, ale uciekliśmy pociągowi.



Wielka fatra 2017 d1 - Dreniok
wtorek, 16 maja 2017

Gorce wszerz

Sobota - leje. Ale w niedzielę już dużo lepiej. Przy dobrej kawie wpadliśmy na pomysł przeglądając dobry przewodnik wydawnictwa Bezdroża, by pojechać w Gorce. Byliśmy tam raz, na Turbaczu z jakimś PTTK`iem. Czemu nie? Fajna wycieczka na jeden dzień. Wybraliśmy najdłuższą z przewodnika, pisało 30km. Hardcore, coś dla nas. Zatem trafiła na listę i do kalendarza imprez górskich na ten rok. W sobotę wieczór wyjechaliśmy w kierunku Gorców. Poszliśmy do kościoła, oj dawno takie kazania nie słyszałem, 25 minut, o polityce. Przegiął. Nie lubię takich momentów, nie po to idzie się do kościoła, by usłyszeć pochwały rządzących, z imienia i nazwiska. No nic. Wieczór, wczekowanie, pokój skromny, bywało gorzej. Trudno było coś znaleźć w pobliżu startu szlaku. Zaczynamy o 7.30 rano w niedzielę 14.05, na Przełęczy Przysłop. Nie pada, ale jest mglisto. Ja na tę okoliczność zabrałem manualnego Pentaxa 28mm f2.8. Mgła w lesie, im gorsza pogoda, tym lepsze okazje na dobre zdjęcia i tego się trzymam. Początek mozolny niebieskim szlakiem. Błota mnóstwo. Idzie się wolno, ale 3km na godzinę utrzymujemy. Jeszcze 27 przed nami! Staram się nie myśleć tak, bo nigdzie nie dojdę. Po prostu iść i cieszyć się dniem. Do 9 zgodnie z prognozami jest pochmurno, później wychodzi słońce i tak się dzieje. Pierwszy szczyt - Gorc, genialna wysoka wieża widokowa, co z tego, jak mgła jest. Ale nic, szczyt wędruje do poczekalni. Później już grzbietem, ładnym lasem przez Park Narodowy i granice obszaru ścisłego. Jak mówił przewodnik z Białowieży, tylko tamtejszy PN może wpuszczać legalnie turystów na kawałek swojego obszaru ścisłego. Ludzi mało, zwierzyny o dziwo też. Piękne są hale, ale szkoda, że zarastają już. Kilka grobów żołnierzy z II wojny. W końcu Turbacz, niczym hotel, ale da się żyć. Dobra zupa, w miarę sensowne ceny. Spędzamy tam z godzinkę nie mogąc się nadziwić jakim cudem zrobiliśmy już 18km. Trochę ciało boli. Jeszcze 12 - mówię sobie. Powrót żółtym. Najpierw nudno, później lasem poprzez plantacje czosnku niedźwiedziego. No i punkt najładniejszy - zbocza i szczyt Kudłonia. Piękne. Do tego słońce i panorama Tatr. Ale mam już dość. Przy aucie wybiło niemal 31km. Co za trasa! Ale warto się potrudzić. Ładne pasmo, cisza i pustki z dala od Turbacza. To był dzień!



Gorce 2017

i czerń z bielą...

Gorce 2017 bw

Etykiety

Adršpach (1) Australia (39) B&W Photo (31) Babia Góra (2) Barcelona (22) Beskid Makowski (1) Beskid Mały (3) Beskid Niski (26) Beskid Sądecki (3) Beskid Śląski (5) Beskid Śląsko-Morawski (8) Beskid Wyspowy (4) Beskid Żywiecki (52) Białoruś (3) Biebrza (9) Bielsko Biała (5) Bieszczady (18) Broumowskie Ściany (2) Bryan Adams (3) Chorwacja (8) Chudów (1) Cieszyn (3) Czechy (1) Częstochowa (2) Dolinki Krakowskie (1) Dolomity (11) fotografia (1) Francja (13) Gdańsk (7) Gdynia (1) Gliwice (1) Goczałkowice (4) Gorce (1) Góra Św. Anny (2) góry (30) Góry Bardzkie (2) Góry Bialskie (2) Góry Bystrzyckie (7) Góry Choczańskie (4) Góry Izerskie (6) Góry Kamienne (1) Góry Orlickie (2) Góry Sowie (4) Góry Stołowe (4) Góry Świętokrzyskie (2) Góry Wałbrzyskie (1) Góry Złote (3) GR 20 (10) Hiszpania (22) Holandia (1) Istebna (2) Jeseniki (3) Jura Krakowsko-częstochowska (3) Katowice (4) Kędzierzyn Koźle (1) Klimkówka (1) Kłodzko (1) Korona Gór Polski (1) Korsyka (13) Kraków (2) Kudowa Zdrój (1) Lądek Zdrój (2) Luciańska Fatra (2) Łańcut (1) Łężczok (1) Magura Spiska (2) Mała Fatra (6) Masyw Śnieżnika (4) Mikołów (2) Moszna (1) nba (1) Niemcy (2) Nikiszowiec (2) Nowa Zelandia (76) Nysa (1) Ojców (1) Opolskie (2) Osówka (1) Paczków (1) Pasmo Jałowieckie (2) Podlasie (32) podróże (6) Pogórze Kaczawskie (2) Praga (18) Przedgórze Sudeckie (1) Pszczyna (5) Puszcza Białowieska (11) Puszcza Knyszyńska (7) Puszcza Niepołomicka (2) Puszcze Polski (16) Racibórz (1) rower (25) różne (155) Ruda Śląska (1) Rudawy Janowickie (2) Rudy (1) Rudy Raciborskie (9) Rybnik (2) Rzeszów (2) Słowacja (17) Słowacki Raj (2) Sopot (1) Sudety (14) Sudety Wschodnie (11) Szklarska Poręba (1) Tarnowskie Góry (1) Tasmania (40) Tatry (19) Tatry Bielskie (1) Tatry Niżne (6) Tatry Zachodnie (18) Ukraina (6) USA (21) Warszawa (1) Wenecja Opolska (2) Wielka Fatra (9) Włochy (13) Wrocław (2) wwe (4) WWE Smackdown World Tour 2011 (4) Zabrze (1) Ząbkowice Śląskie (1) Złoty Stok (1) Żywiec (2)

Archiwum bloga