kolejny weekend, znowu nigdzie nie jedziemy. Pogoda bywa kapryśna, w marcu jak w garncu powiadają. W sobotę było ładnie, więc znowu Kobiór, znowu cisza i spokój przy umiarkowanym słońcu i wietrze. Ponad5km spacerem zrobione. Jutro czeka za to nas przeprawa! Zamykamy zimę, witamy wiosnę i bierzemy punkt z zimowej listy - tour de Turawa, czyli przejście dookoła jeziora Turawa. 26km, czemu nie? Rano skoro świt ruszamy, parkujemy w malutkiej wiosce Szczedrzyk po drodze z A4 mijając naprawdę ładne okolice, które wędrują na poczekalnię. Wieje, ubralismy się ciepło. Najładniejszy kawałek, który robi się klasykiem - od Jedlic po Dylaki, genialne miejsce, cudowne drzewa, ogromne, przypominające nieco te w Zawadzkim, w sumie to te same lasy. Idzie się wałem, ktoś przebiegnie, ktoś idzie na spacer, w sumie pusto i ładnie. Po przekroczeniu rzeczki Libawa jest ładna mała aleja dębowa niezaznaczona na mapie. Później zaczyna się powoli teren komercjonalizować, stare dacze mające dziesiątki lat psują krajobraz, szkoda. Kicz, brud, dziadostwo. Na północy jest nieco inaczej, a wspomnienia uciekają do Minnesoty, gdzie wokół jezior stoją piękne domy. No ale wróćmy do opolskiego. Pozotywne jest to, że w tym "downtown" Jeziora Turawskiego są jakieś restuaracje, siadamy w jednej z nich, pijemy "kawę", trochę się zagrzaliśmy. Sporo ludzi. Nie chcę doświadczać, co tu się dzieje w wakacje. Później marsz do Turawy, tam chwila przerwy na ławeczce, uzupełniamy płyny w Żabce, jemy śniadanie. Zimno, wieje, a nóżki zaczynają już lekko boleć. Ostatnie kilometry to znowu wał, ludzie, dacze... po prostu iść. A idzie nam się mimo wszystk dobrze, jest forma.
Podobał mi się ten spacer, dużo km jak na nasze standardy, ale co tam. Tak bardzo potrzebowałem solidnego fizycznego zmęczenia po pracy. Tydzień w tydzień jest tego ogrom, czy to się kiedyś zmieni? odliczam do momentu, kiedy tak, zmieni się. Jesteśmy głodni, a skoro blisko Opola, to wiadomo - Starka. Miałem rezerwację. Opole ładne jest i uświadomiłem sobie, że dawno nie byliśmy tu na spacerze. Ląduje do zimowej poczekalni, już buduję plan na zimę 26/27. W Starce wziąłem golonko, jakoś mnie tak wzięło... zjadłem pół, bo to było chyba z mamuta. Kelner nie okazał zdziwienia, spakował. Ładny dzień, a jak widzę stare drzewa, to już w ogóle jestem rad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz