i nie tylko. To był świetny dzień, świąteczny także. Urodziny mojego Taty, on tu, a ja tam. Zadzwoniliśmy do Rodziców schodząc z Mt Brown. Ale zanim tam dotarliśmy, gdy w Polsce jeszcze wszyscy spali - poszliśmy na diabły. Pani bardzo chciała je zobaczyć. Ja także. Trafiło się w Taranna, Unzoo, zoo, ale to nie zoo, gdzie zwierzęta są blisko ludzi. Poza diabłami, no bo jak ugryzą, to będzie lipa. W ten dzień był upał, gorąco. Wreszcie mogliśmy się wypocić. A jak było? Och co za zdjęcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz