Niedziela była trudna, co tu robić ? Najlepiej wyjść z domu. W plener. Tak oto zrealizowaliśmy kolejny punkt naszego planu na zimę, miało być śnieżnie, było wietrznie i smutno. Najpierw punkt 0 - Pielgrzymowice, cisza spokojna wioska, w niedzielne pochmurne i szaro-bure popołudnie nawet pies z kulawą nogą nie wychodzi z budy. Architektura - kościoły, pałacyki, i takie tam. Później Zebrzydowice - byliśmy, zaliczyliśmy, ale nic ciekawego. Następnie Mały Wawel w Kończycach, już dużo lepiej, a na koniec Cieszyn. Było pięknie. Chyba już trzeci raz w tym mieście, ale wciąż je odkrywamy, maleńki jest, ale zawsze coś. No i ta nowa kawiarnia, prawie w Zamku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz