pora otworzyć sezon rowerowy, mimo mrozów. No co zrobić. Dziś, 26.04 przed chwilą padał śnieg, przez chwilę, ale jednak. Globalne ocieplenie. W sobotę 18.04 otwarliśmy sezon. Podobnie jak rok temu. Pociągiem do Lublińca. Sobotni poranek w tym miasteczku jest sympatyczny, cisza, bez aut. W sklepikach ludzie się pozdrawiają, rozmawiają. Miło. Najpierw uzupełniamy napoje, później w cukierni kupujemy drożdżówki i w las do Gliwic. Lasy? piękne, coraz więcej zieleni, powietrze rześki. Potępa - znowu, ładna jak zawsze. Jedno z ulubionych miejsc. Tworóg? już mniej dobrze, za dużo ludzi. Podjeżdżamy pod pałacyk/szkolę w Brynku. Ładnie tu. No i hit tej wycieczki, kto by się spodziewał. Wioska Księży Las, a w zasadzie trasa od wioski do lasu. Bardzo miło. Tak blisko Gliwic i tak ładnie? Jadać później drogą mam widoki niczym z Moraw, pofałdowane, nie z winoroślami. W Gliwicach genialna restauracja La Pinsa, pycha. Pociągiem do domu. Nawet nie wiem kiedy 70km zleciało. Wszystko pięknie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz